czwartek, 21 styczeń 2016 16:26

Wilder: Szpilka ma bardzo trudny styl walki

Mistrz świata federacji WBC, Deontay Wilder w pochlebnych słowach wypowiedział się o Arturze Szpilce na konferencji prasowe. Amerykanin zwrócił uwagę na niewygodny styl Szpilki.

Published in Video

Nie udało się! Amerykański sen Artura Szpilki o zdobyciu pasa WBC zakończył się brutalnym nokautem. Ostatni cios w tej walce był tak szybki, że dopiero po powtórkach można się było zorientować, kiedy padł. Jedno było pewne, Artur leżał nieprzytomny na deskach.

Szpilka dobrze wszedł w walkę. Już w pierwszej rundzie, swoją ruchliwością nadawał ton poczynaniom Wildera. Polak utrzymał tempo w kolejnych odsłonach pojedynku. Wilder co prawda skutecznie odpowiadał, ale obiektywnie należy przyznać, że Szpilka był skuteczny.

Jedyne, co rzucało się w oczy, to brak powtarzalności w trakcie zadawania ciosów - kombinacjami. Arturowi, po skutecznej akcji brakowało, wejścia dalej i skończenia jeszcze groźniejszym atakiem. Jak się później okazało, braki wynikały z urazu lewej ręki.

Z czasem, walka się wyrównywała. A w 6. rundzie zaznaczyła się już przewaga Wildera. I gdy wydawało się już, że Szpilka zachowa siły na ostatnie 4 rundy i ruszy od 8., to w 9. stało się, co wprawiło polską publiczność w Barclays Center w wielkie osłupienie. Amerykanin trafił na szczękę, a Polak padł jak rażony gromem. Ciężki nokaut, „Szpila” w szpitalu, a pas WBC nadal u Wildera.

Szpilka do momentu nokautu, prezentował się bardzo dobrze. Jak okazało się, kilka godzin po walce, Artur przystąpił do niej z kontuzją ręki, która nie dość, że uniemożliwiała mu sparingi, to także zadawanie kombinacji, tak jak chciał tego trener Ronnie Shields. Teraz Szpilkę czeka operacja, najprawdopodobniej w Polsce i kilkumiesięczny rozbrat z boksem. Szpilka nie składa broni i w swoim stylu już pali się do walki. - Szczerze? Dostałem cios i go nie pamiętam. Najważniejsze, że nic mi się nie stało, a ludzie są zadowoleni z mojego występu. Po powrocie nie chcę obijać kelnera. Stoczę jedną walkę i może powalczę o pas IBF. - powiedział polsatsport.pl po opuszczeniu szpitala Artur Szpilka.

Mimo dobrej postawy, zysków finansowych i marketingowych, przy uznaniu dla waleczności Artura, nie należy zapominać, że porażka, to nadal porażka. Co gorsze, skutki tak ciężkiego nokautu nie są w tej chwili do przewidzenia. Artur został zatrzymany przez lekarzy w Nowym Jorku na dalsze badania. Niestety, ale historia boksu zawodowego pokazuje, że pięściarzom bardzo ciężko jest wrócić do maksymalnej dyspozycji, po tak traumatycznych nokautach. Szpilce nie można odmówić woli walki. Udowadnia, że w ringu jest wojownikiem. Jednak nikt na tej planecie nie jest w stanie przeskoczyć czynników zdrowotnych. Artur jest tak zacięty w swoich dążeniach, że musi uważać, bo w tym brutalnym biznesie można to nawet przepłacić życiem.

Patrząc na historię wagi ciężkiej, ciężko znaleźć jakiegokolwiek mistrza, który na swojej drodze po tytuł, zaliczyłby tak ciężki nokaut. W perspektywie dalszych walk Szpilki, to z pewnością nie napawa optymizmem.

#mdz10

Published in Boks
niedziela, 17 styczeń 2016 18:04

Szpilka - Wilder. Wideo z nokautu na Szpilce

Piorunujący cios, ląduje na brodzie Artura Szpilki. Polak pada jak rażony gromem i jest po walce.

Published in Video

W trakcie ważenia, Artur Szpilka z Deontay’em Wilderem przekrzykiwali się angielskimi słowami „Still” – Wilder i „The new” - Szpilka. W tej walce jedno jest pewne, tuż po pojedynku, spiker właśnie tymi słowami ogłosi wynik. Reszta pozostaje kwestią otwartą.

Deontay Wilder to pięściarz stosunkowo mało znany polskiej publiczności. Szersza publika usłyszała o nim dopiero, przy okazji ogłoszenia tej walki. To może być bardzo mylące i niepotrzebnie wprowadzić w błąd, pod kątem oceny potencjału boksera z Alabamy.

Mamy tu do czynienia z gigantem, który przyzwyczajony jest do demolowania swoich przeciwników. Wystarczy wspomnieć bilans 35 wygranych, z czego 34 przez nokaut. Wilder to wszechstronny atleta, który nie jest typem sportowca, którego specjalnie trzeba motywować do ciężkiej pracy. Góruje nad Arturem warunkami fizycznymi. Ponad 2 metry wzrostu, zasięg ramion 213 cm.

Wilder będzie walczył u siebie, Ameryka będzie go niosła

Zdobywając w styczniu 2015 roku, pas mistrza WBC, Wilder po 8 latach odzyskał tytuł dla USA w wadze ciężkiej. Jego kariera jest spełnieniem marzeń Amerykanów i świetnie się sprzedaje marketingowo, oprawiona historią jego chorej córki, dla której to miał zająć się boksem, by związać koniec z końcem. Amerykanie uwielbiają takie historię i jak na lekarstwo potrzebują tytułów w królewskiej wadze. To z pewnością nie ułatwi zadania Arturowi. Niedocenianie Wildera, to wielki błąd, bo przed nami jest zawodnik, w którym wielu obserwatorów upatruje Amerykańskiego dominatora wagi ciężkiej na lata. A sam Wilder, z pewnością ma do tego potencjał. To czy uda mu się, go wykorzystać, to już inna sprawa.

Taktyka na rozbicie mistrza

Patrząc na to, jak szeroko na nogach stoi w ringu Wilder, chociażby przy okazji treningu medialnego, widać jak trudne zadanie czeka Szpilkę. Obóz Polaka lubi wspominać o brakach w obronie Wildera, ale przy jego warunkach fizycznych jest go zwyczajnie, bardzo ciężko trafić. On nie musi być wirtuozem obrony, przy takich warunkach fizycznych, tylko jest postawa ustawienia nóg i tułowia jest dla większości przeciwników, barierą niemal nie do przejścia. Argument o tym, że on w często nonszalanckich atakach opuszcza ręce i zostawia luki w obronie, też można wsadzić między bajki. Bo to właśnie w imię hasła najlepszą obroną jest atak, dzięki ofensywie i ciągłym atakom na przeciwników nie daje im możliwości podejścia bliżej i stworzenia zagrożenia.

Artur będzie musiał być ruchliwy, agresywny i starać się podchodzić blisko, na dystans tej walki nie wygra. „Szpila” ma papiery na to by pokonać Wildera. Będzie potrzebował maksymalnego skupienia, jak to bywa - odrobiny szczęścia i słabszego dnia przeciwnika. Bo to, że Wilder jest faworytem wcale nie oznacza, że tego wieczoru będzie lepszy. Szpilka od początku musi ruszyć i tak, Krzysztof Głowacki w już pierwszej wymianie ciosów w walce z Huckiem, pokazać przeciwnikowi, że jest, tu po to by go przełamać, tak fizycznie jak i mentalnie.

Chwila prawdy dla Artura Szpilki

Ta walka jest tym, po co tak naprawdę Al Haymon ściągnął Polaka do Stanów. To właśnie taki pojedynek będzie dla niego kluczową weryfikacją. Bo albo wzniesie się na wyżyny i zadziwi cały bokserski świat, albo trzeba będzie przewartościować jago umiejętności. Porażka po zaciętej i dobrej walce, oczywiście nie przekreśla dalszych udanych walk, kto wie może nawet kolejnej próby mistrzowskiej. Jednak należało się będzie zastanowić, czy przypadkiem ten jakże utalentowany i ambitny pięściarz, swoimi umiejętnościami czysto bokserskimi, bliżej jest do tytułów mistrza Europy, niż świata. Niewiele jest pewnych rzeczy w tej walce, oprócz tego, że zapowiada się zacięty i emocjonujący pojedynek. Kwestia wyniku pozostaje otwarta. Artur ma spore szanse zaskoczyć i z hali Barclays Center w nowojorskim Brooklynie przywieźć do Polski, pierwszy historyczny pas mistrza świata wagi ciężkiej.

Pewne jest też to, że w ringu spotyka się dwóch twardzieli. Zadecydować może chwila, jedna wymiana, jedna runda. Wygra ten, który będzie bardziej konsekwentny i przełamie przeciwnika, w pewnym momencie swoją dominacją dając mu do zrozumienia, że już - po tobie. Oby tym bokserem okazał się Artur.

Michał Dzida

Published in Boks

Artur Szpilka udzielił wywiadu po angielsku, w którym wyraził swoją opinię na temat najbliższego przeciwnika. "Szpila" stanie do walki z Deontay'em Wilderem w Nowym Jorku.


Published in Video
poniedziałek, 14 grudzień 2015 21:17

Szpilka - Wilder. "Skopie ci dupę mistrzu"

Artur Szpilka w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji w prostych i bezpośrenioch słowach zapowiedział skopanie dupy, aktualnemu mistrzowi świata WBC wagi ciężkiej, Deonay'owi Wilderowi.

Published in Video
czwartek, 10 grudzień 2015 23:03

Szpilka vs Wilder. Życiowa szansa Artura Szpilki

Stało się, po obiciu kilku słabych zawodników, Artur Szpilka doczekał się w Stanach walki o mistrzostwo świata. Już 16 stycznia skrzyżuje rękawice z czempionem federacji WBC w wadze ciężkiej Deontay’em Wilderem.

Trudno dziwić się Polakowi, że przyjął taką propozycję, bo przecież walka mistrzostwo to coś o czym zawsze marzył. Jednak trzeba przyznać, że czeka go nie lada zadanie. Faworytem pojedynku będzie Wilder. Amerykanin mimo, że jest posiadaczem pasa WBC nie jest bardzo znanym pięściarzem w Polsce, a także często niedocenianym. A to bardzo niesłusznie. - Wilder jest otwarty, ja będę chciał wywierać presję, wchodzić do półdystansu, bić kombinacjami, ale zobaczymy. To jest walka o mistrzostwo świata, takich walk się nie odmawia, wyjdę na ring zrobić wszystko, co w mojej mocy – zapowiedział Szpilka w rozmowie z ringpolska.pl. Wilder to niezwykle groźny zawodnik o imponujących warunkach fizycznych, ma ponad dwa metry wzrostu. A przy tym ma niespotykaną szybkość, jak na zawodnika takich gabarytów. Z 31 pierwszych walk na zawodowych ringach, wygrał wszystkie 31… przez nokaut. Brązowy medalista olimpijski, pochodzący z Alabamy „Bronze Bomber” to pięściarz, który jest nadzieją USA na odzyskanie prymu w wadze ciężkiej.

Kibicując Arturowi, należy jednak pamiętać, że jego wygraną trzeba rozpatrywać w formie niespodzianki. Kto wie, może właśnie taka rola ułatwi mu zadanie. - Na podstawie walki z Bryantem Jenningsem wiem, że jest leworęczny i odpuszcza w ringu, kiedy robi się niedobrze. Nie ma serca do walki, kiedy jest ciężko. Nie mogę się doczekać, żeby dać kibicom wiele emocji 16 stycznia – powiedział Wilder.

W Szpilkę nie za bardzo wierzy też jego były przeciwnik, Tomasza Adamek. - Artur musi uważać na każdym kroku. Deontay jak na pięściarza wagi ciężkiej jest bardzo szybki, dynamiczny, potrafi zadać cios, którego nie widać. A jak już trafi, to rywalowi należy tylko współczuć. Na treningach poczułem jego siłę, więc wiem co mówię. Co do Szpilki, to w trakcie walki z nim nie byłem sobą, dlatego trudno mi na tej podstawie go oceniać. Na pewno to dla niego duża szansa, będę mu kibicować jak każdemu Polakowi, ale moim zdaniem jest zdecydowanie za wcześnie na taki pojedynek - stwierdził w  rozmowie z TVP Sport Adamek.

Michał Dzida

Published in Boks

"Sportowy Obiektyw": - Artur wyraźnie poprawił swoją rzeźbę, czy pomagasz mu przygotowując odpowiednią dietę?

Kamila Wybrańczyk: - To głównie jest kwestia częstotliwości treningów. Artur praktycznie cały czas jest w treningu. To już będzie czwarta jego walka w tym roku. Ale w domu jest odpowiednia dieta, ja też schudłam , bo jem to co on (śmiech). Także wiadomo, rybka, makarony, zero tłustych rzeczy. Dieta stricte sportowa. W domu na szafce, Artur ma taką rozpiskę postanowień., której się trzyma. A na niej na przykład "KFC i inne rzeczy to tylko po walce i tylko raz" (śmiech).

- Co do tych postanowień. Artur trzyma się tego dotyczącego odstawienia alkoholu?

- Zdecydowanie! Alkohol dla niego nie istnieje. Nawet nie zje bombonierki z czekoladkami w którymi jest alkohol. A ja mam małą przewagę (śmiech). Bo to ja zawsze byłam tym kierowcą "poimprezowym", a z nim to ja mogę, a on nie.

- Czy sesje z psychologiem zmieniły u Artura jakieś nawyki domowe?

- Nie, tu nie chodzi o dom. To bardziej wpływa na walkę. Oni robią takie ćwiczenia na koncentracje. Zauważyłam, że im więcej ma tych sesji, to jego koncentracja na sparingach jest większa.

- Jak się poznaliście z Arturem?

- Spotkaliśmy się dzięki naszemu wspólnemu koledze na obiedzie w centrum handlowym "Arkadia" w Warszawie. To było miesiąc po jego wyjściu z więzienia. Miałam dzień wolnego i początkowo byłam niechętna. No bo, jak to: będziesz mnie poznawał z kryminalistą, pytałam. Nie miałam pojęcia o Arturze i jego przygodzie ze sportem. Dla mnie był anonimowym człowiekiem. Okazał się takim niegrzecznym chłopcem z dobrymi manierami i to mi się spodobało. Potem wszystko wyszło samo z siebie. Początkowo trudno nam było się przekonać do typowego związku, bo mieliśmy jakieś tam poprzednie nieudane doświadczenia. Ale potem zaczęły się te motyli w brzuszku i tak dalej.

- Sprawy szybko się potoczyły?

- Po miesiącu już zamieszkaliśmy razem.

- "Szpila" to romantyk?

- Tak, Artur jest romantykiem to wbrew pozorom bardzo uczuciowy człowiek.

- Jak na niego zareagowała Twoja rodzina?

- Moja mama była śmieszna. Bo od razu wszystko wygooglowała i pyta się mnie "Boże z kim Ty się zadajesz". Ale jak go poznali to od razu polubili i do tej pory niemalże go uwielbiają i z wzajemnością.

- Kiedy ślub?

- Nie, nie weźmiemy ślubu. Ja nie chcę, on nie chcę. Niepotrzebne nam to jest. Jesteśmy ze sobą szczęśliwi jest fajnie. Nie ma konieczności jakiegoś legalizowania tego.

- Jak z Twojej perspektywy wygląda to, że jesteś ze znanym sportowcem? Nie obawiasz się tego, że któregoś dnia pojawi się przy nim wianuszek kobiet...

- To nie ma znaczenia. Wielu facetów zdradza i to nie tylko sportowców. Artur jest takim człowiekiem, że ja wszystko po nim poznam (śmiech) on nie potrafi kłamać. Jest nam dobrze razem więc żadne z nas niczego nie szuka na boku. Jeżeli miałoby się coś takiego dziać, to byśmy sobie powiedzieli "do widzenia", zamiast robić sobie przykrość. Za bardzo siebie szanujemy nawzajem i z każdego miesiąca na miesiąc jeszcze bardziej kochamy, to dziwne, ale tak jest. Ciężko znaleźć jest w życiu osoby , którym będzie na nas zależało, ale gdy już takie się pojawią , trzeba o nie dbać.

- A jak jest z Twoją karierą muzyczną?

- Nie mam na to wielkiego parcia, co ma być to będzie. Śpiewanie traktuje zupełnie hobbystycznie. Obecnie śpiewam głównie pod prysznicem (śmiech).

- Jak wygląda Artura wolny czas w domu?

- Lubi grać na konsoli. To jest chyba FIFA. Ma tam swoje jakieś rozgrywki, toczy
pojedynki na sieci (śmiech). Nieraz lecą ciężkie gromy, gdy jakiś mecz przegra. Ale wiadomość dla wszystkich zainteresowanych Fifą; Artur był ostatnio nawet już w pierwszej lidze! Gra na konsoli to jego ulubiony odpoczynek. Telewizji praktycznie nie oglądamy. Mamy tez wspólne hobby, od niedawna jest jazda konna.

- Artur ma jakieś pasję typu powiedzmy motoryzacja?

- Co to, to nie! Tu się muszę trochę poskarżyć (śmiech)! Artur ma dwie lewe ręce. Nie radzi sobie ze sprzętami elektrycznymi, które np. trzeba złożyć. Musze robić to ja. Jak się go wyślę po żarówkę do sklepu, to kupi nie tą co trzeba, bo się nie orientuje, że mogą być różne gwinty w żarówkach. Przykręcić jakąś półkę, złożyć łóżko, czy cokolwiek, to wszystko muszę robić ja (śmiech). On jak sam twierdzi, ręce to ma do boksowania.

- Jak widzisz was za powiedzmy pięć lat. Mistrzostwo świata wagi ciężkiej to duże pieniądze, odpowiedzialność... Ludzie obserwują każdy krok, ma się też wiele obowiązków. Jak to może na was wpłynąć?

- Każdy tworzy swoje życie tak jak chce. To jest od nas zależne, jak je ukształtujemy. Artur nie przywiązuje wagi do pieniędzy, ale je szanuje. To jest taki człowiek, którego nie zmienią pieniądze. Życie to 10% tego, co nam się przydarza i 90% tego, jak na to reagujemy. Nasze podejście jest wszystkim, a my mamy bardzo pozytywne podejście do życia.

- A jak radzicie sobie z popularnością Artura, czy nie staje się to czasami męczące?

- Zawsze są to miłe sytuacje. Jedyne wyjątki, to jak np. leżymy na plaży, Artur śpi, a tu ktoś go budzi i nagle pyta o zdjęcie. Czy jak w tym samym miejscu akurat jemy obiad i to samo. Zdarza się, że czasami ludzie nie wiedzą, że wypada chwilkę zaczekać. Przerywanie mu jedzenia, potrafi go mocno rozzłościć.

- Kiedy na świecie pojawią się "małe szpilusie”?

- To kwestia czasu. Myślimy o tym już od bardzo dawna. Bardzo byśmy chcieli. Czekamy jeszcze na takie sprawy życiowe, jak większe mieszkanie i tym podobne.

Rozmawiał Michał Dzida

Published in WAG-watch

Reklama HTML Adsense