×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 514.
Szpilka - Wilder. “Still”, czy „The new”? Oto jest pytanie

Szpilka - Wilder. “Still”, czy „The new”? Oto jest pytanie

W trakcie ważenia, Artur Szpilka z Deontay’em Wilderem przekrzykiwali się angielskimi słowami „Still” – Wilder i „The new” - Szpilka. W tej walce jedno jest pewne, tuż po pojedynku, spiker właśnie tymi słowami ogłosi wynik. Reszta pozostaje kwestią otwartą.

Deontay Wilder to pięściarz stosunkowo mało znany polskiej publiczności. Szersza publika usłyszała o nim dopiero, przy okazji ogłoszenia tej walki. To może być bardzo mylące i niepotrzebnie wprowadzić w błąd, pod kątem oceny potencjału boksera z Alabamy.

Mamy tu do czynienia z gigantem, który przyzwyczajony jest do demolowania swoich przeciwników. Wystarczy wspomnieć bilans 35 wygranych, z czego 34 przez nokaut. Wilder to wszechstronny atleta, który nie jest typem sportowca, którego specjalnie trzeba motywować do ciężkiej pracy. Góruje nad Arturem warunkami fizycznymi. Ponad 2 metry wzrostu, zasięg ramion 213 cm.

Wilder będzie walczył u siebie, Ameryka będzie go niosła

Zdobywając w styczniu 2015 roku, pas mistrza WBC, Wilder po 8 latach odzyskał tytuł dla USA w wadze ciężkiej. Jego kariera jest spełnieniem marzeń Amerykanów i świetnie się sprzedaje marketingowo, oprawiona historią jego chorej córki, dla której to miał zająć się boksem, by związać koniec z końcem. Amerykanie uwielbiają takie historię i jak na lekarstwo potrzebują tytułów w królewskiej wadze. To z pewnością nie ułatwi zadania Arturowi. Niedocenianie Wildera, to wielki błąd, bo przed nami jest zawodnik, w którym wielu obserwatorów upatruje Amerykańskiego dominatora wagi ciężkiej na lata. A sam Wilder, z pewnością ma do tego potencjał. To czy uda mu się, go wykorzystać, to już inna sprawa.

Taktyka na rozbicie mistrza

Patrząc na to, jak szeroko na nogach stoi w ringu Wilder, chociażby przy okazji treningu medialnego, widać jak trudne zadanie czeka Szpilkę. Obóz Polaka lubi wspominać o brakach w obronie Wildera, ale przy jego warunkach fizycznych jest go zwyczajnie, bardzo ciężko trafić. On nie musi być wirtuozem obrony, przy takich warunkach fizycznych, tylko jest postawa ustawienia nóg i tułowia jest dla większości przeciwników, barierą niemal nie do przejścia. Argument o tym, że on w często nonszalanckich atakach opuszcza ręce i zostawia luki w obronie, też można wsadzić między bajki. Bo to właśnie w imię hasła najlepszą obroną jest atak, dzięki ofensywie i ciągłym atakom na przeciwników nie daje im możliwości podejścia bliżej i stworzenia zagrożenia.

Artur będzie musiał być ruchliwy, agresywny i starać się podchodzić blisko, na dystans tej walki nie wygra. „Szpila” ma papiery na to by pokonać Wildera. Będzie potrzebował maksymalnego skupienia, jak to bywa - odrobiny szczęścia i słabszego dnia przeciwnika. Bo to, że Wilder jest faworytem wcale nie oznacza, że tego wieczoru będzie lepszy. Szpilka od początku musi ruszyć i tak, Krzysztof Głowacki w już pierwszej wymianie ciosów w walce z Huckiem, pokazać przeciwnikowi, że jest, tu po to by go przełamać, tak fizycznie jak i mentalnie.

Chwila prawdy dla Artura Szpilki

Ta walka jest tym, po co tak naprawdę Al Haymon ściągnął Polaka do Stanów. To właśnie taki pojedynek będzie dla niego kluczową weryfikacją. Bo albo wzniesie się na wyżyny i zadziwi cały bokserski świat, albo trzeba będzie przewartościować jago umiejętności. Porażka po zaciętej i dobrej walce, oczywiście nie przekreśla dalszych udanych walk, kto wie może nawet kolejnej próby mistrzowskiej. Jednak należało się będzie zastanowić, czy przypadkiem ten jakże utalentowany i ambitny pięściarz, swoimi umiejętnościami czysto bokserskimi, bliżej jest do tytułów mistrza Europy, niż świata. Niewiele jest pewnych rzeczy w tej walce, oprócz tego, że zapowiada się zacięty i emocjonujący pojedynek. Kwestia wyniku pozostaje otwarta. Artur ma spore szanse zaskoczyć i z hali Barclays Center w nowojorskim Brooklynie przywieźć do Polski, pierwszy historyczny pas mistrza świata wagi ciężkiej.

Pewne jest też to, że w ringu spotyka się dwóch twardzieli. Zadecydować może chwila, jedna wymiana, jedna runda. Wygra ten, który będzie bardziej konsekwentny i przełamie przeciwnika, w pewnym momencie swoją dominacją dając mu do zrozumienia, że już - po tobie. Oby tym bokserem okazał się Artur.

Michał Dzida

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive plugin by www.channeldigital.co.uk